W nocy z wtorku na środę w okolicach Czaplinka doszło do dramatycznego zdarzenia. Młody wilk został potrącony przez samochód na jednej z lokalnych dróg. Zwierzę przeżyło zderzenie, ale z powodu poważnych obrażeń przez długi czas leżało w mrozie bez pomocy.
Brak procedur, brak weterynarza, cierpiące zwierzę
Zdarzenie miało miejsce około godziny 1:20 w nocy z 19 na 20 stycznia. Rannego wilka znaleziono niedaleko trasy prowadzącej do Połczyna-Zdroju. Na miejsce przyjechał patrol policji, który zabezpieczył teren, ale mimo prób kontaktu, żaden lekarz weterynarii z Czaplinka nie odebrał telefonu.
Temperatura spadła do –12°C, a zwierzę miało złamany kręgosłup i paraliż tylnych kończyn. Policja przesłała nagrania z miejsca zdarzenia do eksperta z Bielska-Białej, który pomógł w ocenie stanu wilka. Po kilku godzinach zapadła decyzja o eutanazji. Brak jasnych procedur i ustalonych służb odpowiedzialnych za interwencję w takich sytuacjach jasno pokazał systemowe niedopatrzenia.
Sprawą zajmuje się obecnie grupa badaczy i działaczy przyrodniczych, w tym prof. Sabina Nowak z Uniwersytetu Warszawskiego. To kolejny przypadek w Polsce, gdy dzikie zwierzęta giną nie w wyniku wypadku, lecz zaniedbania organizacyjnego.